Magosto, zwane też castanadą to święto obchodzone w niektórych rejonach północnej Hiszpanii, takich jak Galicja, Cantabria, Cataluna czy Leon. Popularne jest też w Portugalii, gdzie jego nazwa brzmi Magusto. Poza granicami Hiszpanii zdarza się być nazywane Chestnut party.
W listopadzie, rzadziej z końcem października, na ulicach zaczynają pojawiać się sprzedawcy pieczonych kasztanów. W niektórych miastach organizuje się w tym czasie duże ogniska, przeznaczone własnie do przygotowywania tych smakołyków.
Tradycyjnie, nie powinno zabraknąć też hiszpańskiej chorrizo i wina. W tym miejscu warto wspomnieć o mieście Ourense, w którym Magosto świętuje się 11 listopada, wraz z dniem patrona tego miasta - San Martin de Tours. Tradycją jest orgazniowanie dużego ogniska na jednej z gór tego miasta, na którym piecze prosięta, chorrizo i kasztanty oraz degustuje się wino.
Popularne jest malowanie twarzy resztą popiołu, skakanie prez ogniska, opowiadanie historii i śpiewanie tradycyjnych piosenek.

Od dawien dawna kasztany i żołędzie stanowiły część codziennej diety. Razem z szerzeniem uprawy kasztanów przez Rzymian, stały się one podstawą kuchni europejskich wieśniaków. Spożywano je na surowo, suszono, wykorzystywano do wyrobu mąki. Swoje znaczenie straciły w XVI wieku, gdy do Europy zostały sprowadzone kukurydza i ziemniaki.
Tradycyjnie święto to pokrywało się czasowo z okresem zbioru kasztanów, miało charakter dziękczynny.

/zdjęcia znalazłam w Internecie/

Nigdy nie jadłam kasztanów i strasznie mnie kusi by spróbować. Tak w ogóle, bardzo przyjemne święto: ognisko, wino, śpiew... Wieczorami musiało być magicznie!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam gorąco! ;)
Jeśli będziesz miała okazję to koniecznie spróbuj :) Możesz też przygotować je sama, podobno nawet da się to zrobić używając mikrofalówki.
UsuńPozdrowienia :)