Gdy wstaje rano widzę ciemność.
Mimo, ze mieszkam w Santiago już ponad dwa miesiące, nadal w pełni nie przyzwyczaiłam się do tego, że Słońce wstaje tu dużo później niż w Polsce.
Dziś na przykład o 9.00.
Takie ciemności towarzyszą mojej codziennej wędrówce na poranne zajęcia :)
Sprawiedliwość jednak musi istnieć, wiec dni w Santiago kończą się później. Słońce zachodzi około 20.00. Właśnie dochodzi 19.00 a ja mogę z powodzeniem tworzyć tego posta korzystając jedynie ze słonczego światła. W Polsce jesienią miałam wrażenie, że dni kończą się zdecydowanie za szybko, wiec fakt późnego zachodu Słońca w Santiago bardzo doceniam :)
A Wy, lubicie długie jesienno - zimowe wieczory, czy też dokucza Wam ciemność o 16.00? :)
Pozdrawiam:)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz